La donna e mobile...
środa, 12 marca 2014
Aleksandra Domańska "Ulica Pogodna"

"Ulica Pogodna" to debiutancka powieść Aleksandry Domańskiej, wydana nakładem Wydawnictwa Świat Książki, Warszawa 2014. Z wykształcenia polonistka i reżyserka, Aleksandra Domańska zawodowo dała się poznać jako realizatorka widowisk teatralnych i telewizyjnych, scenarzystka i eseistka.


Do sięgnięcia po tę lekturę zachęcił mnie tytuł: "Ulica Pogodna". Jako maniaczka sensacji i kryminałów poczułam chęć na coś lekkiego, spokojnego no i - pogodnego. Najbardziej zachwycił mnie język, którym posługuje się autorka. Książka napisana jest bowiem piękną, poprawną polszczyzną, zachwyca dobrym stylem. Nie brak tu zdań złożonych, dzięki czemu Czytelnik nie ma wrażenia, że właśnie padł ofiarą sms-owego maniaka, który postanowił wydać książkę. I to chyba jest największym plusem powieści. Sama historia jest dość banalna. Czytając ją miałam wrażenie, że "oglądam" odcinek serialu, który owszem, trwa tyle, ile trzeba, ale niewiele się w nim dzieje i jak zwykle kończy się w najciekawszym momencie.

Autorka opowiada historię trzydziestoletniej Marty, która w swoim życiu osiągnęła już pewną stabilizację - rodzinną, finansową, społeczną i zawodową. Niby marzeniem każdego człowieka jest mieć święty spokój, ale kiedy rutyna i przewidywalność zaczyna doskwierać, niejeden decyduje się na rewolucję. Rewolucja Marty nie jest zbyt spektakularna, nie ma ofiar, nie leje się krew, a  jej wynik zdaje się wszystkich zadowalać.

Mnie brakowało jednak emocji, mocniej zarysowanych postaci i tak zwanej kropki nad "i".

Miłego dnia:)

poniedziałek, 14 października 2013
"Życie listami pisane" Agnieszka Stabro

Książka Agnieszki Stabro pt "Życie listami pisane" Zbeletryzowana opowieść o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej - wielkiej indywidualności i ekscentrycznej kobiecie wydana została nakładem Wydawnictwa BELLONA, Warszawa 2013. Jak wskazuje tytuł, jest to opowieść o losach poetki, o jej domu rodzinnym, wychowaniu, wielkich miłościach i miłostkach, o lęku, chorobie, samotności i śmierci. Nie jest to książka - dokument. Jest to dość dowolna, choć jak zapewnia autorka, rzetelna i uczciwa interpretacja dzienników,  listów poetki.



Agnieszka Stabor mówi w posłowiu:"Książka ta powstała na podstawie materiałów archiwalnych znajdujących się w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Zgoda na cytowanie w oryginale fragmentów notatek nie została mi wówczas udzielona przez posiadaczy praw autorskich, (...). Stąd też obecność w książce fragmentów pisanych kursywą. Stanowią one moją wizję życia Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, w którą wplecione zostały sparafrazowane przeze mnie fragmenty listów oraz dzienników, nieodbiegające znacznie od oryginału." 

Czytając  książkę należy o tym pamiętać, aby nie czuć niedosytu. O ile sama lektura nie zachwyciła mnie swoją formą, o tyle zainspirowała do tego, aby sięgnąć po tomik poezji poetki. Teraz dopiero poczułam pełnię obrazu. Zrozumiałam, co naprawdę znaczą jej słowa ubrane w rymy, o czym opowiadają, jaki ładunek emocji w sobie niosą. I choćby dlatego warto sięgnąć po książkę Agnieszki Stabro "Życie listami pisane".

Ile przemyśleń jest w każdym słowie poetki, ile nostalgii, pięknie pokazuje ten króciutki wierszyk
:

Rozkwitają. Milczą pośród liści.
W kij związane lub pną się na kratę...
Dekoracje? Jeńcy? Statyści?
Łatwo chwalić kwiaty,
Lecz być kwiatem?...

Miłego dnia:)

piątek, 06 września 2013
"Bim, bam, bom, mogę wszystko! Historia Bogusława Meca".

Książka Macieja Wasilewskiego „Bim, bam, bom, mogę wszystko! Historia Bogusława Meca” pięknie wkomponowuje się nastrojem w jesienną aurę. Bo choć lato jeszcze nie postawiło kropki nad i, to trudno nie zauważyć, iż jesień coraz głośniej puka do bram.  Książka, do przeczytania  której chcę Was dzisiaj zachęcić, wydana została nakładem Wydawnictw  BELLONA  SA oraz AGORA SA, Warszawa 2013.


Naszej młodzieży nazwisko Mec zapewne niewiele mówi, ale która z nas nie traciła tchu, nie wzdychała, nie marzyła o wielkiej miłości, słuchając ciepłego głosu Pana Bogusława w nostalgicznej piosence „Jej portret”?

” Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
To prawda nie potrzebna wcale mi
Gdy nie po drodze będzie razem iść
Uniosę Twój zapach snu
Rysunek ust, barwę słów
Niedokończony, jasny portret Twój…”

Maciej Wasilewski pisząc biografię Bogusława Meca oparł się nie tylko na publikacjach prasowych czy na konkretnej bibliografii. Do rozmowy zaprosił  też Jego żonę Jolantę, córkę Luizę, siostrę Danutę, przyjaciół, kolegów estradowych. Z tych rozmów, wspomnień, wyłania się portret Artysty. Wcale nie taki jasny, nie taki spokojny. Wszystko bowiem można powiedzieć o Mecu tylko nie to, że był  spokojnym duchem.  Był za to człowiekiem wrażliwym, o bogatym wnętrzu, pełnym sprzeczności. Dzięki zwierzeniom bliskich poznajemy losy Bogusława Meca od samego dzieciństwa, aż po ostatnie chwile życia.

Po przeczytaniu tej niesamowitej biografii,  najwięcej do myślenia dała mi jednak inskrypcja na nagrobku Artysty: „Na pozór”. Książka zapadła mi na tyle w serce, że często wracam myślami do przeczytanej historii i owej inskrypcji.  Zastanawiam się, czy Mec żył na pozór, czy na pozór umarł. Wyszło mi, że póki żyje w piosenkach, w naszych sercach, w pamięci bliskich, umarł tylko na pozór.

Zachęcam Was do lektury książki, bo to naprawdę piękne, ciepłe wspomnienie niezapomnianego Artysty.

środa, 24 lipca 2013
Sławomir Koper "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej"

Jako że lato w pełni, czas urlopów w rozkwicie, chcę Wam zaproponować ciekawą lekturę. O tym, że Sławomir Koper jest jednym z moich ulubionych autorów, wiecie już z poprzednich recenzji. Do księgarni trafiła nowa książka tego autora "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej", tradycyjnie wydana nakładem Wydawnictwa BELLONA SA, Warszawa 2013.



Tym razem Sławomir Koper wziął na celownik gwiazdy teatru, estrady i raczkującego jeszcze kina okresu międzywojennego. Wśród bohaterów książki możemy znaleźć zatem min. Jadwigę Smosarską, Lodę Halamę, Tolę Mankiewiczównę, Zulę Pogorzelską, Antoniego Fertnera, Aleksandra Żabczyńskiego czy Eugeniusza Bodo. Autor umieszcza swoich bohaterów nie tylko w ramach estrady, kina czy teatru - trudno bowiem ograniczać się jedynie do aspektów artystycznych, kiedy wokół dzieją się dramatyczne wydarzenia w historii Polski. Wydarzenia wojenne mocno zaważyły na ich losach - na karierze zawodowej, osiągnięciach artystycznych, na życiu prywatnym. Wielu nie doczekało końca wojny.

Książka napisana jest w sposób przystępny i ciekawy. Autor pozwala, żeby to historia dokonała oceny i weryfikacji, kto zasługiwał na miano gwiazdy, kto i w jakim stopniu wpłynął na rozwój polskiej sceny, o kim, mimo upływu lat, pamiętają potomni.

Muszę przyznać, że książka tak mną zawładnęła, iż po jej przeczytaniu  odszukałam w Internecie dodatkowe informacje na temat wymienionych bohaterów, fragmenty filmów, piosenek, kabaretów. "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej" mogę więc uczciwie polecić, jako lekturę przyjemną i bardzo interesującą. Zwłaszcza, jeśli ktoś kocha i tęskni za starym, dobrym kinem i gwiazdami wielkiego formatu.

Miłego dnia:)

poniedziałek, 24 czerwca 2013
Mari Jungstedt "Czwarta ofiara"

Dzisiaj zapraszam Was do lektury książki Mari Jungstedt "Czwarta ofiara", wydanej nakładem Wydawnictwa BELLONA, Warszawa 2013. Jak zapewne pamiętacie, zachęcałam już Was do zapoznania się z kilkoma pozycjami tej autorki, jeśli nie, to proszę TU i TU. Muszę przyznać, że ku mojej ogromnej uciesze, autorka idzie w dobrą stronę. Rozwija swój warsztat, dzięki czemu, w mojej skromnej opinii, każda kolejna książka  jest coraz lepsza.


Akcja książki "Czwarta ofiara" rozgrywa się tradycyjnie na Gotlandii:

"Pewnego spokojnego ranka pod koniec lata, w opustoszałym kurorcie Klintehamn na zachodnim wybrzeżu Gotlandii dochodzi do zbrojnego napadu na konwój przewożący pieniądze dla jednego z tutejszych banków. Sprawcy napadu uciekają na motocyklach i na kilka dni zaszywają się w opuszczonym gospodarstwie na odludziu. Kiedy policja dociera w końcu w to miejsce, znajduje tam zwłoki jednego z napastników(...)."

Do akcji wkracza nasz znajomy komisarz Anders Knutas, który tym razem boryka się nie tylko z zawiłą sprawą, ale i problemami osobistymi. Ów martwy sprawca napadu na bank, to nie jedyna ofiara tej opowieści. Jakimś niesamowitym zbiegiem okoliczności, napastnicy sami stają się "królikami", na które ktoś urządza polowanie.

Więcej Wam nie zdradzę. Powiem tylko, że "Czwarta ofiara" to wyjątkowo udany kryminał. Jak dla mnie, książki Marii Jungstedt mogą śmiało stać na moich regałach, obok takich autorów jak Lackberg, Jo Nesbo, czy Mankell. Miłośnicy skandynawskich kryminałów nie powinni czuć się zawiedzeni tą lekturą:)


Miłego dnia, Kochani:)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5