La donna e mobile...
piątek, 03 grudnia 2010
Zaklinając nadal zimę

Zaklinając dalej zimę, będzie dzisiaj o pocałunkach. Przeczytałam właśnie w jakimś starym numerze "Claudii", że kobiety pamiętają swój pierwszy pocałunek, podczas gdy mężczyźni nie pamiętają nawet tego ostatniego. Czy to prawda? Nie wiem. 

Cztery  kobiety, w różnym wieku, (70, 45, 27, 19 lat) wspominały swoje pierwsze pocałunki, opowiadając, czym dla nich były te czarowne (?) chwile. O ile w latach 50- tych pocałunek był czymś wzniosłym, wyjątkowym, (najlepiej z przyszłym mężem), o tyle obecna młodzież ma do nich podejście dość sportowe.

Ja pamiętam wszystkie swoje pierwsze pocałunki. Pamiętam porę roku, porę dnia, nocy,  jaka była pogoda. Pamiętam bezlik emocji, jaki im towarzyszył.  Każdy był wyjątkowy. Teraz, kiedy wspominam te pocałunki, ciepło robi się na sercu i uśmiech kwitnie na twarzy. Działo się:)

A jak było z Wami? Pamiętacie coś?

Miłego piątku, Bałwanki ;p

P.S. Dzisiaj zapraszam do Biot i Cannes.

P.S.2  Przewodnicząca Klubu Blogerów Oswajających Zimę (PKBOZ) zaprasza do ASPRO i do MM na mały seans terapeutyczny:)

niedziela, 21 listopada 2010
Słaba płeć...

Sex appeal to nasza broń kobieca….

Pamiętacie ten kawałek w wykonaniu Eugeniusza Bodo? Zwala z nóg!

I co tu gadać, co tu kryć – sama prawda to. Nawet najbardziej szara myszka, najbardziej zahukana ptaszyna, wyłowiona zakochanym okiem mężczyzny doznaje cudownej przemiany. Nagle wzrok jej lśni, pierś miękko faluje pod bluzeczkę, krok nabiera pewności, głos staje się szemrząco – mruczący – po prostu sam sex! Nawet sukienka zaczyna się układać na biodrach, a obcas przestaje mierzić.

Więc… orły, sokoły, herosi – kochajcie nas! Nim przygarbi nas czas;)
I obdarujcie nas czasem kwiatami, o tak:)

środa, 10 listopada 2010
Z życia suszek biurowych

Lubię nasze poranne rozmowy w biurze. Tam, gdzie są trzy baby, temat zawsze się znajdzie. Dzisiaj rozważałyśmy problem posiadania. Problem posiadania dotyczył tym razem drogich, firmowych ubrań, butów, dodatków. Dla kogoś, kto do pracy ubiera garsonkę za jedyne 3 tysiące złotych, to pewnie chleb powszedni. Dla nas jednak, suszek biurowych, byłby to niejaki problem. Bo tak – skoro najlepsze miejsce dla mojej torebki za stówkę znajduje się na podłodze, tuż obok biurka, to niestety nie znajduję lepszego miejsca dla torebki Dolce Gabbana nawet za kilka tysięcy. Jeśli urwało mi się „uszko” do wieszania płaszcza wartego 300 złotych i nie mam serca i pamięci na jego przyszycie - płaszcz za kilka tysięcy spotkałaby ta sama poniewierka. No i wyobrażacie sobie zdzierać po wiejskim bruku obcasy za kilka tysiaków? Bo jak to się mówi – but z miasta, noga ze wsi. Mało tego! Doszłyśmy do jednomyślnego wniosku, że marka dla nas nie stanowi problemu – my ich po prostu nie rozpoznajemy! Więc jeśli ktoś chce przede mną zabłysnąć firmowym zegarkiem, musi cisnąc mi nim pod nogi z okrzykiem – o mój Boże! Mój rolex za sto tysięcy...!!!! Postaram się nie nadepnąć – obiecuję!

Ale jest mały wyjątek... kosmetyki... do tego mamy słabość. Chociaż nie rzucamy się na kremy z najwyższych półek, nie żal nam wydać paru stówek na kosmetyki ze średniej półki. To jednak długoterminowa inwestycja w siebie.

Miłego dnia:)

czwartek, 20 maja 2010
L'Oreal Kremy kod młodości - w podsumowaniu

Jakiś czas temu zachęcałam Was, drogie Panie, do zapoznania się z nową ofertą firmy L'Oreal, jeśli chodzi o kremy dla kobiet w wieku 35-40 lat. Wtedy jeszcze moje wypowiedzi były dość ostrożne i wyważone, jako że sama dopiero zaczęłam stosować tę serię - krem na dzień, krem pod oczy i odmładzający koncentrat przeciwzmarszczkowy. Po dłuższym czasie stosowania mogę śmiało polecić je wszystkim Paniom w odpowiednim wieku i właściwymi potrzebami skóry.

"Kod Młodości widocznie przedłuża młodość skóry. Zwiększa zdolność skóry do odnowy i przywraca naturalny "kod młodości". Widocznie redukuje zmarszczki dzięki Adenozynie, znanej jako element składowy DNA. Poprawia zdolność skóry do odnowy, pomaga przywrócić jej barierę ochronną, widocznie redukuje zmarszczki."

Podsumowując dodam tylko, że moja skóra twarzy faktycznie jest dobrze odżywiona, jędrna i mimo zmęczenia codzienną bieganiną, nie wygląda na szarą i umęczoną. A to już coś!

Miłego czwartku:)

piątek, 14 maja 2010
Sztuka pielęgnacji skóry z Estee Lauder

Kobietki, specjalnie dla Was do poczytania w wolnej chwili.  I ja maczałam w tym palce, tym razem nie jako króliczek - ot, pomarudziłam specjalistom z Estee Lauder na swoje problemy z pielęgnacją twarzy.

Zapraszam:)

Sztuka Pielęgnacji Skóry - eBook

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6