La donna e mobile...
piątek, 08 czerwca 2012
Nje marudzimsja

Nasłuchałam się w radio, naczytałam na portalach i trudno - muszę to z siebie wypluwat'sja. Bo jeśli chce się zorganizować jakąś akcję, choćby dla kibiców, choćby informacyjną, choćby tylko dotyczącą pięciu zasad bezproblemowego pobytu w Polsce podczas Euro, to wypadałoby, naprawdę, z czystej przyzwoitości, zrobić to porządnie. Nie narażać nas, Polaków, na śmieszność.

I choć zakaz narkotyzowania się sam w sobie nie jest śmieszny, to już rada  - nie narkotyzujsja - ubawiła mnie do łez. Czy naprawdę nie ma u nas tłumaczy, którzy poradziliby sobie z taką prosta ulotką? Żenujące jest czytanie takich ośmieszających informacji w obcej prasie - o czym piszą TU.

A ja Was ściskaju i cmokaju :***

poniedziałek, 30 stycznia 2012
Pokaż mi swoje pośladki...

...a powiem Ci, kim jesteś. I nie jest to jakiś tam żart, tylko sztuka wróżenia z pup, czyli że pośladków, zwana RUMPOLOGIĄ.  O czym donosi (za Super Expressem) styczniowa Angora Nr 4 w artykule: "Pierwszy w Polsce rumpolog. Wróży z pośladków". Podobno początki tej dziedziny wróżbiarstwa sięgają czasów starożytnego Babilonu, a do Polski rumpologia dotarła ze Stanów Zjednoczonych. Podstawą rumpologii jest znajomość głównych typów pośladków:

1. Okrągłe - oznaczają osobę otwartą, uczciwą, naturalną, z predyspozycjami na gwiazdę. Kobieta z okrągłymi pośladkami jest dobrą kochanką, ale i koleżanką.

2. Sercowate - oznaczają osobę wrażliwą, skłonną do porywczości i awantur. Kobieta obdarzona tego typu pośladkami może być niezłą kochanką, gorzej wypada w roli żony.

3. Gruszkowate - kobieta z zahamowaniami seksualnymi, kiepska kochanka. Nieśmiała, mało interesująca, za to stała w uczuciach i wierna.

4. Płaskie - kobiety posiadające pośladki tego typu są zaradne, wrażliwe i potrafią ładnie się ubrać. Potrafią być jednak złośliwe.

No więc chodzę od pół dnia, przyglądam się swojej życi w każdym lustrze i rozmyślam. W sumie wszystko się zgadza. Mogę być rumpologiem. Zacznę od siebie.

Opis przypadku:

Pośladki w kształcie dyni, spłaszczone na biegunach. Pokryte pomarańczową skórką. Twarde.

Diagnoza:

Kobieta ze skłonnościami do hedonizmu, zwłaszcza kulinarnego - jest świetną kucharką, potrafi też nieźle zjeść. Jej dieta jest nazbyt obfita, tłusta i niezdrowa. Mało się rusza, stroni od wysiłku fizycznego. Ma miękkie serce.

Proste, nie? Czekam na zdjęcia Waszych pośladków - diagnozę stawiam od ręki!

Miłego dnia, Robaczki:*

wtorek, 17 stycznia 2012
Jem co chcem

Jem co chcem i dobrze mnie z tem, o!

Nie wiem o co kaman, ale portale albo piszą o katastrofach, albo o jedzeniu. To już nie ma ciekawszych tematów? Ale ja nie o tym!

Albo i o tym. Bo ja na przykład jem, na co mam ochotę. Nie jem owoców morza, bo się brzydzę, nie jem ryżu z jabłkami, bo nie lubię. Ale poza tym chyba wszystko, co normalny człowiek je.

Więc czasem z ciekawości zajrzę do jakiegoś artykułu o jedzeniu, pod jakimś intrygującym tytułem. Dzisiaj wyczytałam, że "Chcesz schudnąć? nie pij kawy!" - ale ja uwieeelbiam.... Nawet jeśli schudnę, to i tak zaraz przytyję, więc nie ma sensu rozstawać się z kawusią, prawda?

A jak już człowiek schudnie, to znaczy mężczyzna, to wystarczy, że naje się orzeszków, bo "Ten orzeszek uczyni z ciebie tytana seksu!". Mnie tam tytan źle się kojarzy, nieustanna harówka, męczarnia, praca - a seks to przecież przyjemność, podobno.

Nie szukałam już więcej, ale te dwa artykuły figurują na pierwszej stronie WP i to w najbardziej widocznym miejscu. Na dzisiaj mnie to wystarczy. Zwłaszcza, że już zastosowałam swoją dietę na dobry dzień - wypiłam kawusię, najadłam się bułki z kremem czekoladowo-orzechowym i jest mi błogo :)

Czego i Wam Kochani dzisiaj życzę:*

PS> Aaaa, no tak... jeszcze zima niespodziewanie zaatakowała...

niedziela, 10 lipca 2011
Houston- żaden problem!

Jako że dziś niedziela, temat będzie chwalebny. W numerze 28 Angory przeczytałam dziś, że coraz popularniejsze stają się zajęcia z tańca erotycznego i tańca na rurze, albo też zajęcia z sexy moves. Przekrój kobiet, które chętnie biorą w nich udział jest bardzo szeroki - od studentek po urzędniczki. Przyznam szczerze - sama z chęcią wzięłabym kilka lekcji, nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać.

Ale ja nie o tym! Miało być chwalebnie! No więc pod koniec artykułu znalazłam prawdziwy cymesik! Otóż w Houston, w United States of America of course, od kilku miesięcy prowadzone są, cytuje: " chrześcijańskie zajęcia z tańca na rurze". Raz w tygodniu, po niedzielnym nabożeństwie, instruktorka tańca, niejaka Crystal Dean, uczy pobożne niewiasty tańczyć przy rurze, w rytm współczesnej muzyki chrześcijańskiej. Zdaniem panny (zakładam) Dean, jest to równie dobry sposób, jak każdy inny, by chwalić Pana....

Jak już puściły mnie spazmy śmiechu, pozwoliłam sobie na małe fantazje. Bo wyobraźmy sobie: kończy się nabożeństwo, a proboszcz ogłasza - panie z kółka różańcowego - spotkanie w piątek o 16, Oaza Dzieci Bożych - sobota, 15-ta, w niedzielę po sumie - zajęcia sekcji młodzieżowej tańca na rurze pod wezwaniem Św. Wita, nawa główna. Zajęcia poprowadzą siostry ze zgromadzenia karmelitanek bosych "Sisters of Dance". I gasną światła i siostry w strojach zwiewnych wybiegają przed ołtarz, i chwytają drzewce sztandarowe, i przysiad, i wymach i sutanny w górę! I wężykiem do ziemi, i fikołeczek i różańcem po plecach.... A organista rżnie - .... chwała na wysokości, chwała na wysokości, a pokój, na ziemi...!!!

No kurna, że mnie nikt do szkółki niedzielnej nie zapisał....


Spokojnej niedzieli, Robaczki. A za tydzień na mszę i na zajęcia! Sprawdzę obecność....:P

wtorek, 24 maja 2011
Bo gdzie nam będzie tak dobrze jak tu...

... wiadomo - w Łodzi!

Kocham Łódź! Kocham niemożebnie i z każdym kolejnym newsem bardziej! W ostatnim, majowym numerze Angory wyczytałam, że nie gdzie indziej, jak właśnie w mieście Łodzi, jedna z firm pogrzebowych wymyśliła sobie, że będzie produkować trumny z logo klubów sportowych - Widzewa i ŁKS-u.  Pomysł zaczerpnięty podobno z zachodu, gdzie na cmentarzach istnieją  nawet "klubowe aleje". A jak zmarły ma życzenie, to mu  hymn klubowy grają, bo - zacytuję - "prawdziwa pasja nie kończy się z ostatnim gwizdkiem". 

Tylko patrzeć jak na cmentarzu spotkają się orszaki pogrzebowe wrogich drużyn i zrobią ustawkę na wieńce i wiązanki. Bardziej krnąbrnych będzie można przywiązać szarfami do krzyża. 


Idąc dalej tym tropem, proponuję zrobić trumny z logo aparatu fotograficznego  - osobna aleja dla cyfrówek, osobna dla lustrzanek, i  hasło - prawdziwa pasja nie kończy się z ostatnim pstryknięciem. I jeszcze trumny  z logo puszki piwa - zielona aleja Lecha, czerwona aleja Warki i czarna Okocimia, mocnego, palonego. Nad hasłem pomyślę. Choć w ramach promocji można by ogłosić konkurs na hasło, a zwycięzca dostanie trumnę z logo gratis i honorowe miejsce w alei. 

Jakby ktoś miał swoje pomysły, wystarczy zgłosić się w Łodzi do którejś z firm, zapewne skorzystają....

Spokojnych:*

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16