La donna e mobile...
wtorek, 09 sierpnia 2016
Jesień, ach to ty...?

Siedzę dzisiaj w biurze, słucham sentymentalnej muzyki, a melancholia wylewa się z serca strumieniami, aż w pantoflach chlupie. Niby lato, niby ciągle pierwsza dekada sierpnia, a poranki już takie spokojne, mgliste, coraz bardziej jesienne. Lubię jesień, bardzo, tę złoto-kolorową, udekorowaną koralami czerwonej jarzębiny, wrzosami, tonącą w zapachu jesiennego lasu i grzybów. Ptaków coraz mniej, coraz ciszej wśród gałęzi drzew. I nie jest szkoda lata, nie aż tak.






poniedziałek, 11 lipca 2016
Urlopowo

Minął pracowy rok, przyszedł czas na urlop. Od jutra wyłączam budzik i odliczam czas do niedzieli. A w niedzielę... ruszamy w drogę w Góry Stołowe. Tydzień łazikowania, odpoczynku i podziwiania pięknych widoków :) Póki co przypominam sobie ubiegłoroczne emocje :)

Uwielbiam tak siedzieć na skraju skały i majtać nogami :)



A widoki przednie były ...



Schody na Szczeliniec Wielki :)

Pozdrowienia przedurlopowe :)

czwartek, 24 marca 2016
Przedświątecznie

Przedświątecznie sprawa wygląda tak, że nadal jestem z przygotowaniami daleko w polu. Zamiast wziąć się za robotę, wymyślam milion innych zajęć. Ot, czytam książki, biegam na aerobik, tudzież robię NIC. No ale jeszcze zdążę, prawda?  A wszystko przez to, że ubzdurałam sobie, iż mam jeszcze dwa tygodnie czasu - pierwszy tydzień z "pracującą niedzielą", drugi tydzień z niedzielą palmową. Dopiero w tę niedzielę dotarło do mnie boleśnie, że to ta sama niedziela, tydzień przed Świętami. No i zniknął mi nagle cały tydzień :)

W pracy zaczął się gorący sezon, nie mniej jednak zabieram czasem aparat, żeby "zapolować" na przypracowe ptaki. Dzisiaj złapałam kosa na czubku drzewa, jak obserwował okolicę :)



Miłego dnia :)

niedziela, 15 czerwca 2014
Dzień dobry

Dzień dobry, Kochani. Dawno mnie tu nie było, ale jakoś tak... weny brak. Nie znaczy to jednak, że nie żyję. Żyję, żyję i to całkiem intensywnie. Byłam na przykład na koncercie Andre Rieu i Jego orkiestry w Łodzi. Jeśli ktoś kiedyś będzie miał okazję uczestniczyć w takim wydarzeniu, to niech się nie waha. Mój ulubiony Second Waltz zagrali już na początku występu. Posłuchajcie, niesamowite przeżycie!

Zdjęcia też nadal robię, ale przyznam bez bicia, zdradzam Was z FB. Częściej tam coś wrzucę, niż tu. Mea culpa.... W ramach przeprosin zatem:

Pan kos z obiadem.

Pan mazurek, z obiadem.

I pan drozd w poszukiwaniu obiadu...

A w środę z koleżanką Grafomanią, czyli Martą, ruszamy na podbój Nieba. Niebo, jak się okazuje, leży całkiem niedaleko mnie, jakieś 120 km od mojej wsi. Tak więc postaram się zdać Wam relacje, jak tam jest.... ;) O ile będzie mi się chciało stamtąd wracać :)

Miłej niedzieli, Robaczki :)

środa, 09 kwietnia 2014
Hej ho, hej ho, do Słońska by się szło...

Pomału zaczynam szykować się do Zlotu Obywateli Rzeczpospolitej Ptasiej w Słońsku. Rok temu niestety nie udało mi się uczestniczyć w imprezie, więc teraz cieszę się podwójnie, bo spotkam zaprzyjaźnionych miłośników Słońska, rozlewiska Warty, betonki, ptaszków i miłośników miłośników :) O samym spotkaniu można dowiedzieć się TU. Może ktoś jeszcze do nas dołączy?

Dzisiaj wytaszczyłam z piwnicy torbę pełną słoików z "zakąskami" i "zapitkami". Zrobiłam też przegląd i degustację nalewek, do finału przeszły trzy - z renklod, wiśni i malin. Wprawdzie po tej "selekcji" nie powinnam prowadzić przez trzy dni, za to jest mi tak ciepło, że mogę przykręcić grzejniki.

Obym tylko nie zapomniała aparatu i ładowarki! Bo jak znam życie, w najważniejszym momencie a) rozładuje się bateria, b) skończy się pamięć c) zapomnę zabrać właściwego obiektywu. A szkoda by było nie skorzystać z okazji i nie narobić zdjęć całemu słońskiemu ptasiejewu:)

Swoją drogą trzeba mieć niezłą fantazję, żeby wybierać się w podróż przez pół Polski bez mapy, auto mapy czy choćby wydruku trasy z komputera. Muszę to ogarnąć do wyjazdu!

Zatem! W piątek wyruszam na Słońsk, życzcie mi szczęśliwej podróży i udanych "łowów". Z resztą jakoś sobie poradzę:)

Miłego, Robaczki!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 48