La donna e mobile...
czwartek, 31 maja 2012
Taka mentalność

Rozbraja mnie i bawi taka mentalność -  jeśli ktoś ma coś np brzydkiego, to jest to coś  tak samo brzydkie jak moje. Jeśli ktoś ma coś pięknego, to oczywiście jest piękniejsze od  mojego.

Dzisiaj, na przykład, usłyszałam od koleżanki - ooo, Ewelinka, widzę, że ty też masz dziś tłuste włosy. Nooo... mnie też nie chciało się wczoraj już ich myć.

Koleżanka usłyszała za to - ooo, Wioletka, widzę że też masz dziś sińce pod oczami, jak ja. Też się dziś nie wyspałam i w ogóle nie bardzo się czuję.

Ale kurna jak mnie pyta - ooo, Ewelinka, masz nową bluzkę, gdzie kupiłaś?
I jak ja odpowiadam - w lumpku -  to wtedy słyszę: - Nooo.... ja sobie też ostatnio taką fajną kupiłam, taką wiesz, tu ma takie rękawki, tu taki paseczek, taka żółta, teraz modna, w Solarze... Ale ta Twoja teeeeż fajna.


No więc pytam - kto się tak samo upasł jak ja, hę? Komu też połamał się paznokieć? Kto też ma tak posiniaczone nogi jak ja? No dalej, nie żałujcie sobie, można wybierać z każdej kategorii- dom, rodzina, praca! :D

A kto ma tyle wdzięku, co ja?! :D

Buźka, Robaczki:**

22:31, oksyd74 , PMS
Link Komentarze (14) »
czwartek, 02 lutego 2012
Foczka w pazłotkach

Mam grzywkę! Grzywkę miałam już kiedyś, z 10 lat temu i podobno wyglądałam jak dziewczynka. Miałam nadzieję, że i tym razem tak będzie, niestety czasu nie da się oszukać. Ani lustra.

Taaak.... z tym lustrem u fryzjera to skaranie boskie! Przyglądacie się swojemu odbiciu we fryzjerskim lustrze, kiedy siedzicie na fotelu? Ja tak. Od razu żałuję, że nie podjęłam żadnych noworocznych postanowień!  Dzisiaj już bym miała z 10 kilo mniej, jak nic! A tu proszsz.... ja w całej okazałości! Dobrze, że lustro wielkie, od podłogi do sufitu, mogę dobrze się sobie przyjrzeć.

Jeszcze jak mnie fryzjerka w czarną pelerynę owinie, to pal licho! Larwa w kokonie, z którego lada moment rozwinie się piękna foczka:/ Bo to nieprawda, że foki są żyworodne! One wygrzewają się, dojrzewają pod fryzjerskimi lampami, a na koniec wykluwają się z pelerynowych kokonów:/ Przyrzekam! Sama widziałam!

A do tego paniusie, które z mężusiami muszą przyjść do fryzjera! To znaczy ciągną biedaków na wielogodzinne posiedzenie w poczekalni. A ci na widok foki w pazłotkach mają minę, jakby właśnie przeżywali bliskie spotkanie III stopnia z istotą z Matplanety! Człowiek boi się głową ruszyć, żeby nie szeleścić pazłotkami i nie prowokować do strzału!

Ech... to sobie pomarudziłam. Bo tak w ogóle, to podobam się sobie w tej grzywce, póki co:)

Słitaśna sesja komórką  w wc:)

  

Miłego dnia, Robaczki:)

15:54, oksyd74 , PMS
Link Komentarze (54) »
wtorek, 23 listopada 2010
Once upon a time....

Mocnym kopnięciem otworzyła drzwi. Szerokim krokiem wmaszerowała z podopiecznym na Izbę Przyjęć. A w barach miała ze dwa metry, jak nic! Zlustrowała wzrokiem salę i pogładziła w kaburze PMS-a. Kto ostatni?! – wysyczała Blondynka, a spod ławki rozległ się cichy szept – ja…. Recepcjonistka sprawnie wydała dyspozycje, pielęgniarki szybko obsłużyły, a ratownik zaprowadził  podopiecznego na oddział chirurgiczny. Lekarze byli mili, salowa pomocna, no nie było komu w mordę dać!

Blondynka wróciła więc do Ośrodka, rozprostowała plecy i przypomniało jej się, że ma do pogadania z Szeryfem. Złapała komórkę i rzuciła mu w twarz sms- a - że nie szanuje, nie lubi, nie pamięta, nawet życzeń z okazji święta pracowników nie złożył! Szeryf oddzwonił szybciutko, wytłumaczył się grzecznie, przypomniał o wyższej premii w grudniu i piątkowej imprezie integracyjnej. Nno!

Potem doszły ją wieści, że blade twarze z pobliskiego ośrodka pomocy są krnąbrne – chwyciła więc telefon i dyplomatycznie zagaiła rozmowę – Was to już do końca porąbało?!  Polecone przysyłacie? To już nie można zadzwonić? Stanęło na tym, że w piątek na imprezie będą zakopywać topór… Nno!

I wydawać by się mogło, że wszystko wróciło do normy – a tu ciągle w głowie złowieszcze – cyk, cyk, cyk…. Na co zadzwoniła księgowa z pretensjami do koleżanki, że pismo jest be i nie podpisze! Nosz ku*wa! Resztkami sił powstrzymała się, żeby jej nie oskalpować!

PMS jest straszny! Doparawdy.

A w tle leciała muzyka...

P.S. Dzisiaj zapraszam do Genewy.

15:52, oksyd74 , PMS
Link Komentarze (23) »
piątek, 06 sierpnia 2010
Moja droga koleżanko

Wchodzę dzisiaj na pocztę, a tu e-mail od, załóżmy, przysłowiowej Alicji Nowak (znam, nie znam?!). Otwieram wiadomość i czytam, że cześć, że mnie wita, że się cieszy, że pomyślała WŁAŚNIE o mnie i że WŁAŚNIE dla mnie ma ciekawe propozycje, bo jeśli a – jestem zainteresowana przystąpieniem, to mogę kupić taniej..., b – jeśli się przyłączę, mogę wybrać nagrodę... No więc czemu nie?

I dochodzę do końca wiadomości, a tu P.S. Jeśli już do nas należysz, to wiadomość jest nieważna. Kurna, to skoro znasz mnie laska, zwracasz się per Ty, masz dla mnie po prostu śśświetną propozycję, to chyba powinnaś wiedzieć, że już należę? Więc po ki diabeł takie podchody?!

Miłego dnia, Robaczki:**

10:47, oksyd74 , PMS
Link Komentarze (18) »
niedziela, 27 czerwca 2010
Nie lubię, kiedy...

Najbardziej nie lubię na zakupach trzech rzeczy. Pierwsze primo - kiedy od samych drzwi pani ekspedientka pyta mnie, w czym może pomóc.  Drugie primo, kiedy owa pani snuje się za mną po sklepie i poprawia za mną wieszaki, otrzepuje bluzeczki, składa sweterki... A po trzecie primo: nie lubię słuchać gorących, bądź tragicznych zwierzeń pani ekspedientki z ostatniej randki i bolesnych - och! zazdrosnych - ach! koleżaneczek zza lady.

Bo co mnie kurna obchodzi czy zadzwonił czy nie? Jak ja ostatnio z dość dla mnie istotnych powodów odmówiłam udziału w weselu, to mnie młodzi z NK wyrzucili (normalnie jak dzieci w przedszkolu - "juz nie jesteś nasom kolezankom... "). Więc jak kolo nie dzwoni to olać, wyrzucić z NK, zmienić dane personalne i zablokować galerie, niech cham wie! Jeszcze będzie prosił, żeby dodać go do znajomych! O czym nie informować mnie podczas kolejnych zakupów, pliiiiis...

Dobranoc Maszkaronki :*

23:30, oksyd74 , PMS
Link Komentarze (45) »
 
1 , 2 , 3 , 4