La donna e mobile...
czwartek, 25 września 2014
Jeśli kiedyś

A jeśli kiedyś się zakocham,
którejś jesieni, jakąś wiosną,
pewno nie będę mogła jeść,
skrzydła u ramion mi wyrosną.
I będzie serce walić w pierś,
na odgłos kroków listonosza,
kiedy zakocham się na śmierć,
kiedy dopadnie mnie tęsknota.

A jeśli kiedyś się odkocham,
innej jesieni, inną wiosną,
znowu nie będę mogła jeść,
kule przy nogach mi urosną.
I serce nie będzie więcej drżeć,
nie wyjrzę też za listonoszem,
kiedy odkocham się na śmierć,
kiedy zabijesz mą tęsknotę.

Lecz jeśli kiedyś się zakocham,
zaszumi las - kocham!
zaśpiewa wiatr - kocham!
zakwitnie sad w moich tęsknotach,
bo kocham ...
... kocham
kocham ... !

sobota, 30 sierpnia 2014
W obliczu wojny

To nie jest zwykły akt agresji,
to regularna, krwawa miłość,
w zaciętych ustach ostre słowa,
i nie ma miejsca tu na litość.

Nikt nie wywiesza białej flagi,
kolejne armie w ogniu giną,
raz moje wojska idą na przód,
raz twoje są za pierwszą linią.

I nie ma hasła do odwrotu,
liczy się atak, moc i szybkość,
bo w takiej walce trzeba wygrać
wojnę o wielką, wolną miłość.

niedziela, 15 czerwca 2014
Dzień dobry

Dzień dobry, Kochani. Dawno mnie tu nie było, ale jakoś tak... weny brak. Nie znaczy to jednak, że nie żyję. Żyję, żyję i to całkiem intensywnie. Byłam na przykład na koncercie Andre Rieu i Jego orkiestry w Łodzi. Jeśli ktoś kiedyś będzie miał okazję uczestniczyć w takim wydarzeniu, to niech się nie waha. Mój ulubiony Second Waltz zagrali już na początku występu. Posłuchajcie, niesamowite przeżycie!

Zdjęcia też nadal robię, ale przyznam bez bicia, zdradzam Was z FB. Częściej tam coś wrzucę, niż tu. Mea culpa.... W ramach przeprosin zatem:

Pan kos z obiadem.

Pan mazurek, z obiadem.

I pan drozd w poszukiwaniu obiadu...

A w środę z koleżanką Grafomanią, czyli Martą, ruszamy na podbój Nieba. Niebo, jak się okazuje, leży całkiem niedaleko mnie, jakieś 120 km od mojej wsi. Tak więc postaram się zdać Wam relacje, jak tam jest.... ;) O ile będzie mi się chciało stamtąd wracać :)

Miłej niedzieli, Robaczki :)

piątek, 18 kwietnia 2014
Mistrz dyplomacji

Pytamy naszej podopiecznej:
-Luizka, a co było na obiad?
-.... zupa... i drugie danie....
- ok, ale co na drugie danie?
-noo....(chwila namysłu) ... mięsko, suruwka... i ziemniaki - odpowiada z zadowoleniem.
Niezrażenie drążymy dalej:
- a zupa jaka?
- czerwona!

Bo politykiem to trzeba się jednak urodzić, prawda?

A poza tym inna moja koleżanka wróciła w okolicę:

Miłych przed- Świat, Kochani :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Niech obrazy przemówią

A nawet zdjęcia:) W tym roku na rozlewisku jak dla mnie królowały łabędzie. Nie dlatego, że innych ptaków nie było, ale zdaje się, że tylko one miały parcie na szkło.

Jeden łabędź na wodzie.



Jeden łabędź w locie.



Dwa łabędzie w locie.



Stado łabędzi na wodzie.



Nuda, nie?

No to dla odmiany gęsi w locie.



I perełka - ostrygojad. Stał baaardzo daleko, więc kiepsko widać:)



Samo spotkanie w zaprzyjaźnionym gronie było bardzo ekscytujące. Poznałam też paru nowych Człowieków, dostałam mnóstwo pamiątek i upominków. Ale najcenniejszą pamiątką są obrazy przyrody i przemiłe wspomnienia. Dzięki kochani Zlotowicze, że byliście :)

Miłego dnia :)