La donna e mobile...
środa, 02 marca 2016
Spacerowo

Piękna i słoneczna niedziela była, więc spakowałam aparat, wsiadłam w auto i pognałam na sztumskie jezioro. Niestety, ludzi nad jeziorem spacerowało więcej, niż było ptaków, ale i tak miło spędziłam czas. Kilka zdjęć też zrobiłam, ale chyba to jeszcze nie czas i pora na ptasie szaleństwo  :)











A teraz wróciły zimne dni, pozostało zatem czekać na kolejne ciepłe chwile :)
Miłego dnia :)

poniedziałek, 22 lutego 2016
Kartka z kalendarza

Dawno mnie tu nie było, więc choć wpadnę zameldować, że żyję. A nawet sobie radzę. Tak trochę po japońsku "jako-tako" ale jednak :) Wciąż mam wrażenie, że życie płynie mi na pół gwizdka, że jeszcze mogłabym zrobić "coś", ale widać taki czas, taka karma. Czasem nachodzą mnie różne refleksje - w końcu czas już na jakieś refleksje- i układam je w wiersze, jak tę:

milczenie jest złotem
powiedziała cisza
szczerząc w uśmiechu złoty ząb czasu

i zawczasu
ukryła w sobie szum morza
zaklęła pieśń ptaków
spakowała po brzegi torby
szelest traw brzęczenie łąki
i jeszcze las
(nie mogło zabraknąć wszak lasu
cichego głosu liści o pierwszym brzasku)

a gdzieś na drugim planie
(dla dopełnienia obrazu)
trąbiły samochody
trzaskały drzwi tramwajów
obcasy pospiesznie stukały
o przygłuche płyty chodnika a głos
nieznanych nikomu przechodniów
zaułki miasta przenikał

i zachód był złoty
w złotych promieniach słońca
i droga którą przeszliśmy i kurz
i ślady po naszych stopach

i tylko cisza nie była złota
------------------------------------
ED., sobota 23 stycznia 2016 r.

Pozdrawiam ciepło (gdyby ktoś jeszcze czasem tu zajrzał) :)

niedziela, 11 stycznia 2015
Pauza

Kolejna pauza, wiem. Ale nie mam weny pisać, żyć jak kiedyś blogami, więc sobie odpuszczę póki co. Może kiedyś znów poczuję iskrę Boża i zacznę blogować - więc nie mówię żegnajcie, tylko do poczytania :)

I niech Wam się wiedzie.

Serdeczności - wieczna Blondynka :)

21:14, oksyd74 , New Age
Link
środa, 07 stycznia 2015
A jednak!

A jednak przypomniało mi się jedno marzenie-plan, który kiedyś - na pewno nie w tym roku, mam nadzieję, uda się zrealizować. Siedziałyśmy ostatnio z Córą w okienkach kuchennych i bajałyśmy trochę, co której się marzy. Przecież ja od jakiś 10 lat marzę zamieszkać w Bieszczadach! Nie jest to zadanie do realizacji od ręki, ale może kiedyś, na emeryturze...? Bieszczady pokochałam od pierwszego wejrzenia i tak mi zostało. Tak budzić się rano z widokiem na góry... heh. Wiem, życie w surowych warunkach to zapewne nie bajka, są plusy i minusy, ale każde marzenia mają swoją cenę. Tak więc albo wziąć się zorganizować i poszukać tam pracy, albo poczekać na emeryturę. Bo jednak z czegoś żyć trzeba. Choć z mojej emerytury... No ale nie będę czarno widzieć na sam start :)
 
Spokojności.

piątek, 02 stycznia 2015
I przyjdzie nowe

Witam w nowym roku :) jeśli cały będzie tak miły, jak noc sylwestrowa, to jestem na tak! W gronie bliskich świat nabiera sensu i barw :)

Planów żadnych nie poczyniłam, ani niczego sobie nie obiecałam - i tak nie potrafię wytrwać w postanowieniach. Wezmę, co los da. U mnie plany rodzą się na bieżąco, iskra Boża jak się zapali, to rady nie ma - albo przeczekać, albo brać się do dzieła:)

Jeszcze tylko Trzech Króli i czekam na wiosnę :) Choć nie zdążyłam nacieszyć się tą zimą - śniegu tyle, co kot napłakał, a bez śniegu to się nie liczy. Lubię te swoje poddasze, lubię usiąść nocą w kuchennym okienku i patrzeć na świat. Kiedy dachy domów pokryte są śniegiem i światła w oknach błyszczą, okolica wygląda jak wioska Smerfów :) I lubię włączyć muzykę i podziwiać niebo - księżyc, gwiazdy, wędrujące chmury... i pomarzyć trochę.

Oby ten rok przyniósł wiele dobrego i mnie i Wam :) Zasłużyliśmy sobie :)

Miłego, Robaczki :)