La donna e mobile...
poniedziałek, 29 października 2007
O jeden most za daleko

Znajoma zagadnęła mnie wczoraj na imprezie:

- wiesz, oglądaliśmy w domu zdjęcia z ostatniej imprezy i moja siostra powiedziała, że zna ciebie, byłyście razem na szkoleniu, ona pracuje w Starostwie, taka ... (tu portret siostry),

- aa, taka fajna, śliczna, zabawna, ciepła, super, extra, uśmiech jak gwiazda filmowa, kobiece kształty, śniada cera, świetna fryzura, do tego taka mądra, inteligentna i kontaktowa to Twoja siostra?!

- tak, to moja siostra.

- no popatrz... a takie niepodobne...

Wyraz twarzy znajomej - bezcenny!

niedziela, 28 października 2007
O niebezpieczeństwach płynących z Internetu

 

Wszedł Człek w Internet,

pokonwersować o kwantylach*,

a tam - blondynka! IQ motyla**

 

*kwantyle - coś. Pojęcie bliżej blondynce nieznane. Pasowało do rymu.

** IQ motyla - mo-tyla rozumu co nic!

 

Myśli nieuczesane

 

 

sobota, 27 października 2007
Second life

Brak połączenia z siecią - 5 bisów,

Przepraszamy, wystąpił błąd połączenia nr 503 - 7 bisów,

Zarejestruj się jeszcze raz, połaczenie zostało przerwane - 3 bisy,

grrrrr...

A miało być tak pięknie!

Wspólnie spędzany czas, wspólne zainteresowania, zawsze pod ręką. Zaczęło się niewinnie, pierwsze spojrzenia, pierwsze zajrzenia, odkrywanie kart, potem duszy. Spirale zdarzeń, poplątanie z pomieszaniem, szukanie ścieżek dostępu - tą kartę odkryj, z tą jeszcze poczekaj, ostrożnie. Niecierpliwa - mówił. Próbowałam ogarnąć ten chaos myśli, czytać między wierszami i między słowami. A on kluczył, umykał, mamił, wciągał coraz bardziej. Chcesz smutku? -pytał - jest we mnie, tysiące smutnych myśli i słów. Smuć się do łez, tak można, ten smutek mniej boli. Wyleczyłaś już duszę ze swoich demonów? To patrz dalej, głębiej - pod tym smutkiem jest nadzieja - za nadzieją nie ma już nic, umiera ostatnia. Więc dalej nie szukaj. Innym razem zagadywał: widzę, że panienka uśmiechnięta? - ślicznie panience w tym uśmiechu - a tu, proszę, śliczne kwiatki dla dzierlatki! Cukiereczki i bajeczki, mały żarcik z nutką pieprzu. All including!

A ja wierzyłam, brnęłam dalej i głębiej. Dałam się ciagnąć jak ciele na postronku. Ciemna masa. A niby tyle szkół. Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie, to wątpliwą socjologiczną wymówkę: owczy pęd! Wszyscy to wszyscy, jak jeden mąż. Cholerni konformiści! Myślałam, że jestem inna, że mi się to na pewno nie przydarzy. Jesteś indywidualistką, słyszałam nie raz, nie ma drugiej takiej. A tu, proszę, miliony. Miliony takich owiec jak ja, które szukają wiary, nadziei, miłości, czy innych, bardziej przyziemnych uczuć.

Jak na jarmarku: komu, komu, bo idę do domu?! Dzis promocja, jedyna okazja - dla paniusi szczypta wzruszeń, dla dziewusi coś co kusi, a dla pana, proszę pana - no ... nie z rana!

Teraz co? Teraz słucham? Teraz to już nic? Kolejna owca zwerbowana w kamasze?

I nie mów mi o wolnej woli, bo już jej nie mam, już ogrodziłeś moje pole wolności pastuchem. Jestem już częścią tego systemu, siostrą, bratem, towarzyszem - co rano zostawiam swój odcisk linii papilarnych na przycisku stacji dysków. Lista obecności podpisana. Teraz kawa. Kiedyś pewnie schizofrenia.

I jeszcze każe z wielkiej litery się pisać - Pan Internet. Bezczelny!

Spieprzaj Dziadu! Może być z wielkiej.

 

Życie jest jak domino, jeden ruch i poszło...

10:18, oksyd74 , PMS
Link Dodaj komentarz »
1 ... 216 , 217